Archiwum bloga

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o sobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o sobie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 grudnia 2012

Anatomia

Jak wygląda niebo? Pewnie każdy trafia do swojego, osobistego, wymarzonego... Moje byłoby chyba hurtownią artykułów papierniczych i biurowych, a na bocznej ścianie największego pokoju miałoby, być może, małe drzwiczki prowadzące do Fukiera Magdy Gessler.

Od zawsze lubiłem kupować nowe zeszyty. Czyste kartki - kratkowane, czekające tylko na jakieś słowa, jakieś rysunki, choć w tych nigdy nie byłem dobry; kartki ciekawe jakichś pamiętników, tajemnic... Tak, to zdecydowanie mój świat. Pewnie właśnie dlatego siedziałem we wtorek do trzeciej nad ranem opracowując wraz z Michałem szablon bloga. Z podekscytowania nie mogłem zasnąć, głowę miałem (i mam dalej) pełną pomysłów; ten blog - zawsze to nowa rzecz, nowe doświadczenie.

Niby moje przygody z nowymi zeszytami kończyły się przeważnie po kilku zapisanych stronach, bo potem była zawsze zmiana koncepcji, chłodna refleksja, ocena tego, co powstało... Ale tym razem ma być, no i będzie inaczej. M & M to nasza dwójka, a nie ja sam. Nie wywinę więc Michałowi świństwa, nie zniknę, nie zwinę interesu - to znaczy, że motywacja jest!

Teraz czas na to, by dalej być sobą. Tu, w ramach bloga. Tyle, że od innej strony, takiej, w której jeszcze sam siebie nigdy nie sprawdzałem: swoimi poglądami i przemyśleniami nie dzieliłem się z szerszym gronem odbiorców. (No, może nie licząc kilku pożałowania godnych artykułów na Interia360 kilka lat temu.)

Teraz czas się sprawdzić!

Dzisiaj na przykład na ćwiczeniach z anatomii miałem taką myśl, że człowiek nie jest wewnątrz piękny. Te preparaty, z których my, studenci, korzystamy, wcale nie są ładne; wręcz przeciwnie - są szare, poszarpane, poniszczone; śmierdzą formaliną w których się je przechowuje. Ale to był człowiek. Człowiek, który dokonał rzeczy wielkiej - swoje ciało pozostawił nam, żebyśmy mogli się uczyć i nieść później pomoc innym. Człowiek, który pomógł i nam w zdobywaniu wiedzy, i wszystkim chorym już, leczonym przez lekarzy, i chorym potencjalnym, którzy kiedyś do lekarzy przyjdą.

Wychodzi więc na to, że w człowieku piękne jest nie ciało, lecz dusza, psychika, jaźń, ego... Nie wiem, wstawcie tu jakiekolwiek synonimiczne, mądre pojęcie... To czyni człowieka kimś wyższym ponad inne byty.

Z drugiej jednak strony świat zmierza w tak szalonym kierunku, obserwuje się takie zezwierzęcenie i tak brutalny zanik humanitarnych odruchów, że nie wiem, co z tego wyniknie... Oczywiście, jest bardzo wiele dobrych, pojedynczych jednostek, natomiast ogólny trend nie napawa optymizmem; lansowany ideał egoizmu, zadufania w sobie, hedonizmu... To nie jest dobre, i do niczego dobrego doprowadzić nie może.

Co w fizyczności człowieka zdumiewa? Złożoność. Ale to dotyczy całej przyrody. Jestem wręcz zafascynowany tym, jak skomplikowane mechanizmy rządzą światem... Wiem tak niewiele, a i tak to, co wiem, nie pozwala mi przejść obok siebie obojętnie, napawa pokorą i chęcią do poznawania rzeczy kolejnych. Dlatego jestem tu, na uczelni medycznej - to właśnie z ciekawości świata, chęci poznawania złożoności życia. Pomaganie innym to również ważny aspekt, wręcz fundamentalny, ale skłamałbym, jeśli bym powiedział, że to nie ciekawość grała pierwsze skrzypce.

Zawsze kiedy zastanawiam się nad tym, jak powstał świat, dochodzę do tego, że my, ludzie, nie jesteśmy sami, że jest jakiś bóg - nie wiem - Bóg? Allah? Jahwe? Zeus? Jakiś byt, który temu wszystkiemu dał początek. Wzięci naukowcy powiedzą pewnie, że przecież był Wielki Wybuch, że wszystko, cały Wszechświat, że to wszystko wzięło się z małego jak groszek ziarenka. Ale co? Skąd wzięło się to ziarenko? Takich przykładów można wymienić nieskończoność... Ale ludzka głowa i tak nigdy nie ogarnie tego faktu.

A przyroda? Teraz, kiedy przyszła zima? Jest biało, mroźno, przyjemnie... Trochę zbyt krótko trwa dzień, ale to też jest prawo natury. Bo właśnie ona zawsze dobrze nastraja mnie, zawsze skłania do refleksji, zawsze koi nerwy, łagodzi ból. Tak tęsknię za swoimi Beskidami... Teraz, w zimie, wyglądają cudownie, tak zresztą jak każdej pory roku; kocham je w każdej odsłonie.

Mnie natura uczy pokory wobec świata. Bo tak naprawdę jesteśmy tu gośćmi i długo miejsca nie zagrzejemy. Trzeba więc żyć uczciwie, dobrze, nie rozpychać się; aż mi się przypomniał Tadeusza Różewicza List do ludożerców. (Tu: w wykonaniu Karoliny Cichej.)




Nie wiem, może młodzi jeszcze jesteśmy, może świat nas jeszcze zepsuje, może te buńczuczne idee kiedyś nam przejdą? Może... Oby nie!

Będąc już w zupełnie przedświątecznym nastroju i tkwiąc w zupełnym braku motywacji do nauki i bezczelnym nicnierobieniu zapraszam do cudownej piosenki, która nigdy nie znudzi mi się i nie straci swej mocy. Niech zabrzmią w waszych głośnikach zjawiskowa Nicole Kidman i przystojny jak zawsze Robbie Williams w niezapomnianym Something stupid.




Życzę miłego popołudnia, pozdrawiam, a szczególne ukłony składam w stronę Ani, której nieśmiało dedykuję powyższą piosenkę...

środa, 12 grudnia 2012

Witaj świecie!

Witaj świecie! - tak zawsze pierwsze, automatycznie dodawane przez system notki na blogach tytułował WordPress. W sumie trochę już w blogowaniu doświadczenia mam, bo bloguję odkąd mam w domu łącze internetowe, a to będzie z jakichś dobrych siedem lat...

Blogowałem już w miejscach różnych, począwszy od blog.onet.pl, gdzie pisałem FaLkĄ i dawałem upust swej dziecięcej fantazji, poprzez WordPressa na egzotycznych zagranicznych serwerach, na osobistym blogu na hasło skończywszy, który, szczęśliwie, prowadzę (ostatnio jakby mniej intensywnie) już przeszło od lat trzech i pół.

Maćko jestem, Macio, Maciek; studiuję medycynę i chcę być w przyszłości lekarzem. Lubię słuchać muzyki i tak dalej... Jeśli kogoś naprawdę to interesuje, zapraszam do profilu; jeśli ktoś tam rzeczywiście trafi, będzie mi z powodu zainteresowania moją osobą bardzo miło.

Będę stopniowo odkrywał się przed wami. Na razie informacji garść. Ot, marna próba wzbudzenia ciekawości. (Choć na razie pewnie i tak nie bardzo jest w kim ją wzbudzać.)

O, to jest ważne. Bo skoro medycyna to nauka ścisła, skoro studiuję ją i mogę nazwać się umysłem ścisłym, albo chociaż ścisłowcem, to muszę przyznać się, że mimo to noszę w sobie jakiś humanistyczny pierwiastek, który bardzo sobie cenię. Chcę więc o niego dbać, stąd pomysł pisania, blogowania. Uwielbiam bawić się słowami, formować z nich coraz to nowe zdania, czasem nawet przekombinować (i przez to - bywa - narażać się na śmieszność).

Bo na tym moim małym, zaściankowym, obwarowanym hasłem blogu to mi już język zdziczał. A teraz, niech to będzie, powiedzmy, taki rodzaj terapii - otworzę się na czytelników, o ile jakichkolwiek mieć będziemy, i postaram się dla nich pisać najbardziej przystępnie, jak potrafię.

Choć prawdę powiedziawszy blog ten nie jest w moim zamyśle obliczony na sukces. Będzie powodzenie? Daj mu Boże, będzie bardzo miło. Nie? Będziemy pisać dla siebie.

My. Bo właśnie. Jest jeszcze Michał. On też pewnie dzisiaj przywita się ze światem. Tym blogowym. My poznaliśmy się tutaj, w Zabrzu, nieco ponad dwa miesiące temu. Okazuje się, że mamy wiele wspólnych poglądów i zainteresowań - stąd zrodził się pomysł tego bloga. Wiele naszych zdań jest natomiast zupełnie odmiennych i myślę, że to będzie o nawet ciekawsze niż światopoglądów zbieżność.

Nie mogę powiedzieć, o czym będzie ten blog. Sami jeszcze tego do końca nie wiemy. Chodzi o pisanie, wymianę myśli i poglądów, słowo w ruchu... Myślę, że będzie o wszystkim po trochu. Jeżeli ktoś ma ochotę czytać to, o czym napisać może dwójka świeżo upieczonych studentów na temat życia, miłości, medycyny i przysłowiowej dupy Maryny - serdecznie zapraszam!

Życzę dobrej nocy. Pozdrawiam, i do przeczytania.